GETTO OCZAMI PANI HELENY MERENHOLC
GRANICA CZŁOWIECZEŃSTWA
Ta część naszej strony nie jest poświęcona faktografii. Za pomocą słów pani Heleny chciałybyśmy choć w pewnym stopniu oddać koszmar, który dla tysięcy osób był codziennością.

PIERWSI UCIEKINIERZY
Z GETTA
Człowiek jest tak przywiązany do tego miejsca,
w którym mieszka - w którym żyje, że nie ma sił pomyśleć o tym, by być gdzieś indziej. To tylko mogli zrobić ci, którzy mieli niezwykły instynkt zachowawczy i uciekali przed tym wszystkim, co było Złem. Oni wcześniej uciekali bądź zostawali po aryjskiej stronie.
PRZYNALEŻNOŚĆ
Większość tych, co zostawała [po aryjskiej stronie] nie miała poczucia przynależności do
narodu żydowskiego. Ja tu muszę wyraźnie podkreślić - ja to poczucie przynależności - zrodziło się ono we mnie wtedy, gdy zrozumiałam, że mnie to musi łączyć z Żydami, bo to jest taki mój los. Ja przecież byłam oburzona na początku na ludzi, którzy wychodzili z getta - uważałam że to jest tchórzostwo.

To była naprawdę nędza.
Zawsze są tacy ludzie którzy będą na górze - były te restauracje, były te sery szwajcarskie, były łososie... To była m i n i m a l n a grupa. Myśmy się strasznie męczyli. Bo te pieniądze nam starczyć nie mogły. (...) Mieszkałyśmy u brata. Było nam ciasno, a jak jest ciasno to czasami jeden człowiek - najbliższy nawet - drugiemu przeszkadza. Smutne momenty.

"Ciociu, co to jest? Leży na ulicy przykryte papierem... Trup!"
Oto zagadka jaką zadawał pani Helenie jej trzyletni bratanek. Czy coś mogłoby lepiej oddać to, jak wyglądały ulice getta nękane głodem, chorobami, przeludnieniem?
NAJSTRASZNIEJSZY WIDOK W GETCIE
POZBAWIAJĄCY CZŁOWIECZEŃSTWA GŁÓD
To było najstraszniejsze - widok tych, którzy umierali z głodu. Ci ludzie padali na ulicy. Z głodu. Przez te głodową chorobę.

Bo jeżeli zdarzały się wypadki, że matki z a g r y z a ł y własne dzieci? Zdarzały się. Znałam fakt taki, że matka pędzona z dziećmi, pozwoliła żeby te dzieci zabrano, a ona na tym wozie uciekła. Ale potem zwariowała. Nie wytrzymała tego co, zrobiła.
Poczucie człowieczeństwa istnieje do pewnej granicy. Człowiek, gdy staje się nie-człowiekiem, robi straszne rzeczy. (...) Głód doprowadza do unicestwienia człowieczeństwa. To trzeba umieć przeżyć. No i potem człowiek wraca do normalnego życia. No czy można być normalnym człowiekiem?
Nie. Nie można. Bo to w nas tkwi. Czy my chcemy, czy nie. To nawet nie tylko w podświadomości. To pod skórą - każdego z nas [tych, którzy przeżyli getto].
Ja byłam taka szczęśliwa tego dnia, kiedy wojna się skończyła - ja się okropnie urżnęłam. Ale to było szczęście, że oni przegrali. Nie, że myśmy wygrali. Bo każdy miał na sumieniu tych ludzi, którzy zginęli.
Właśnie w ten sposób pani Helena podsumowała wojnę. To sposób niewyobrażalnie trafny, aktualny. Musimy pamiętać, że w wojnach nie ma zwycięzców. Każdy w nich przegrywa - swoją młodość, swoich bliskich, swoje człowieczeństwo. Chociaż w pewnym stopniu. Dlatego nie możemy przechodzić koło takich wydarzeń obojętnie. Im więcej wiemy o wydarzeniach z przeszłości i teraźniejszości, tym trudniej innym jest powtarzać historię.
